Download Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Album Chat
Strona główna Grupy Użytkownicy Twoje konto Statystyki Rejestracja Zaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Vivienne Nisson
2012-03-24, 21:26
Katerina Petrova/ Katherine Pierce
Autor Wiadomość
Katerina Petrova 


Rasa: Wampir
Preferowana krew: Ludzka
Orientacja: hetero
Dołączyła: 24 Mar 2012
Posty: 298
Skąd: Bułgaria
Wysłany: 2012-03-24, 20:39   Katerina Petrova/ Katherine Pierce
   Narracja: trzecioosobowa





Katerina Petrova (Katherine Pierce)

Nina Dobrev



I. Dane ogólne.


Imiona: Katerina Constantinova
Nazwisko: Petrova
Data urodzenia: 15 kwietnia 1475
Wiek: 17/537
Miejsce zamieszkania: Willa 666 przy Mapple Street
Stan cywilny: wolna

II. Dane szczegółowe.

Biografia: Kiedy Czarna Śmierć przetoczyła się przez Europę, unicestwiając połowę jej
ludności, wielu mieszkańców kontynentu w przypływie rozpaczy odwróciło wzrok od
nieba, kierując go ku ziemi. Ci ze skłonnością do filozofowania, aby zapanować nad
światem materialnym, próbowali wedrzeć się w tajniki bytu i odkryć wielką tajemnicę
życia. Biedni mieli tylko nadzieję ulżyć swemu cierpieniu. Właśnie wtedy Bóg, i człowiek zstąpili, zatem na ziemię. Surowa doktryna religijna średniowiecza straciła swą moc. Podjęto natomiast badania nad wielkimi cywilizacjami starożytności - rzymską, grecką i egipską. Gdy gorączka wypraw krzyżowych zaczęła opadać, odżyli mityczni herosi, bój pod Troją rozgorzał na nowo. W tedy to cały ówczesny świat dało się kupić za odpowiednią ilość złotych monet. Wszystko, co było dookoła i zdawało się być stabilne powoli runęło. Królowie i władcy toczyli wojnę o władzę, nawet kościół nie był w stanie powstrzymać rządnych władzy polityków. Bóg opuścił miejsce, w którym przyszłam na świat. Zielone lasy i pastwiska stały się siedzibą, prawdziwego diabła. Właśnie w kraju pozbawionym Boga, przyszłam na świat. Była to Bułgaria w roku 1475. Przyszłam na świat jako kolejne dziecko w dość bogatej rodzinie. Nigdy nie mogliśmy narzekać na brak funduszy. Wszystko szło dobrze, dorastałam u boku kochających rodziców i rodzeństwa. Byłam oczkiem w głowie całej rodziny ich zapewnieniem na dobrą przyszłość. Już, gdy byłam małą dziewczynka moja uroda zadziwiała wszystkich dookoła. Dobre wyjście za maż mogło sprawić, że moja rodzina stanie się jeszcze bogatsza. Wiedziałam o tym, ze nigdy nie doznam prawdziwej miłości ze strony swojego męża. Gdy więc uzyskałam wiek 16 lat postanowiłam poszukać miłości pomimo zakazu ojca, który nie pozwalał mi bez jego wiedzy spotykać się z mężczyznami. Pewnego dnia jednak, spotkałam na swojej drodze mężczyznę, w którym się zakochałam i jak myślałam on też kochał mnie. To był właśnie pierwszy raz, kiedy oddałam swe ciało mężczyźnie, był to rok 1490. Kilka miesięcy po tej nocy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Mężczyzna, który był ojcem mojego dziecka nie chciał nawet słyszeć o tym, co się stało i porzucił mnie. Byłam zupełnie sama, gdy o ciąży dowiedzieli się moi rodzice, ojciec wpadł w szał i kazał mi oddać dziecko zaraz po narodzinach. Tak też się stało, nigdy nie widziałam na oczy swojej córeczki.

Rok 1492, 15 Czerwca Anglia.

- Musisz biegać szybciej, żeby mnie złapać, Elijah.
Powiedziałam z rozbawieniem siadając na jednej z kilku ławek w wielkim ogrodzie. Minął niecały miesiąc odkąd zostałam zaproszona do pozostania na dworze Lorda Klausa. Byłam tu na prawdę szczęśliwa, choć wiedziałam, że nie będę mogła zostać tu wiecznie. Moje długie loki koloru ciemnego brązu spadały mi na ramiona rozwiane przez wiatr. Uniosłam swoja twarz w stronę stojącego nieopodal mnie mężczyzny.
- Jak myślisz, jak długo twój brat pozwoli mi tu być?
Zapytałam się go nie spuszczając z postaci mężczyzny swoich czekoladowych tęczówek. Zaczynałam sądzić, że coś między nami jest, pewna rodzaju więź, mogłam mu zaufać i zrobiłam to. Elijah stał się moim przyjacielem w ciemnych godzinach samotności, jednak bałam się do niego bardziej zbliżyć naznaczona traumatycznymi wydarzeniami przeszłości.
-Mam wielką nadzieję, że jak najdłużej panienko Petrova.
Pokręciłam delikatnie głową i wywróciłam teatralnie oczami łapiąc mężczyznę za dłoń i ciągnąc go by usiadł na ławce przy mnie.
- Już dawno prosiłam Cię byś mówił mi po imieniu. Proszę, mów mi Katherine.
Powtórzyłam już po raz kolejny swoja prośbę i pokręciłam delikatnie głową. Spuściłam swój wzrok wpatrując się w ziemię. Między nami zaległa głucha cisza, którą po pewnym czasie przerwał siedzący obok wampir.
- Wierzysz w miłość Katerino?
Spojrzałam na niego marszcząc przy tym swoje czoło. Przez chwilę zastanawiałam się nad odpowiedzią. Tyle przykrych rzeczy spotkało mnie w moim życiu, ze powoli przestawałam wierzyć w cokolwiek, co kojarzyło się z dobrem. Jednak miłość była jedynym uczuciem, które zawsze we mnie pozostało. To tylko odróżnia nas od zwierząt, umiejętność kochania.
- Życie jest zbyt okrutne, więc jeśli przestaniemy wierzyć w miłość, dlaczego mielibyśmy żyć?
Powiedziałam cichym tonem głosu. Twarz mojego towarzysza rozpromieniła się na chwilę, lecz gdy tylko usłyszał znajomy głos swojego brata natychmiast ponownie spochmurniał.
- Katerino… wszędzie Cię szukałem, dzisiaj wielka noc. Wreszcie wszystko się zakończy.
Głos Klausa rozbrzmiewał teraz mile w moich uszach, nie wiedziałam, czemu ten mężczyzna tak na mnie działał. Nie mogłam nic poradzić na to, ze zrobiłabym wszystko, o co mnie poprosi, co mi rozkaże. Wstałam z ławki i podeszłam w jego stronę. Złapałam wyciągniętą w moją stronę dłoń.
-Do zobaczenia, Elijah.
Powiedziałam odwracając się do wciąż siedzącego na ławce mężczyzny. Jego wyraz twarzy mnie przygnębił. Wyglądał tak jakbyśmy mieli się nigdy więcej nie spotkać.


Rok 1864, 5 Kwietnia, Mystic Fall’s.

- Nie Pearl… Kocham ich, a oni kochają mnie. Nigdy nie zdradzą naszego sekretu. Nie musze na nich działać naszymi wampirzym sztuczkami. Nie zdradza mnie i jestem tego pewna.
Powiedziałam do swojej przyjaciółki przechadzając się w wielkim ogrodzie Salvatorów. Udawanie biednej sieroty z Atlanty to najlepsze, co w życiu zdołałam wymyślić. Dzięki temu mogę spokojnie mieszkać w tym pięknym miasteczku, a na dodatek poznałam mężczyzn, którzy oddali by za mnie życie. Damon i Stefan Salvatore. Dwoje braci, na zabój zakochanych w jednej kobiecie. Czyż to nie piękna historia? Wymyśliłam już dla nas wspaniałą przyszłość. Po tym jak przemienię ich w wampirów, zostaniemy razem już na zawsze.
- Jest jeszcze coś, o czym powinnaś wiedzieć Katherine.
Pearl zdecydowanie nie wyglądała na zadowoloną, wręcz przeciwnie. Była jakby ostrożna i przygnębiona.
- Burmistrz i założyciele miasta zamówili werbenę. Wiedzą o nas. Miasto nie jest już takie bezpieczne. Powinniśmy je opuścić.
Zaskoczyła mnie tym wszystkim. Zmarszczyłam delikatnie brwi, gdy kobieta podała mi mały flakonik z zielonkawym płynem. Odkręciłam go i dałam kilka kropel na swoją dłoń. Syknęłam z bólu, gdy płyn zaczął wypalać moją skórę. Wzięłam głęboki oddech, po czym spojrzałam na nią z lekkim uśmiechem.
-Moja droga, Mystic Fall’s to nasz dom. Nie możemy go tak łatwo opuścić, nie teraz, kiedy powoli układam sobie życie.
-Kath… to nie chodzi tylko o Ciebie, tu chodzi o nas wszystkich. Znajdą nas i kto w tedy będzie pomagał Tobie w walce z Klausem?
Tymi słowami, w dość okrutny sposób zostałam sprowadzona na ziemię, co z tego, ze będę ze swoimi ukochanymi, jeśli narażę ich tym samym na pewną zgubę. Oni nie będą umieli ochronić ani mnie ani siebie przed porywczym wampirem, jakim jest Klaus. Teraz musze ponownie troszczyć się tylko o siebie, zostawiając ich w spokoju jestem w stanie oszczędzić im wielu przykrości.
-Dobrze… wyjedziemy. Ale dopiero po balu założycieli. Trzeba także się trochę pobawić moja droga.
Niestety nie zdążyliśmy opuścić miasta. Członkowie rodzin założycieli złapali praktycznie wszystkie wampiry i zamknęli je w grobowcu. Ja zawsze jednak byłam o wiele sprytniejsza od innych z mojego gatunku i dobiłam targu z przywódcą rodzin, który również skrywał mroczną tajemnicę. Dzięki temu mogłam spokojnie opuścić miasto, niestety podczas nieudanej próby ratowania mojej osoby zginęli bracia Salvatore, tak przynajmniej myślałam.

Rok 2010, 20 Luty, Mystic Fall’s.

Moja jedyna szansa na uwolnienie się, od Klausa mieszka w miasteczku, którym kiedyś przyszli na świat moi kochankowie. Cóż za ironia. No, ale jeszcze większą ironią było to, że mój piękny sobowtór, czyli panna Elena Gilbert przyciągnął do siebie tych samych mężczyzn, co ja. Damon i Stefan byli w niej zakochani po uczy. Chociaż starszy z braci musiał usunąć się w cień, gdyż panna Gilbert wolała jego młodszego brata. Czy oni zapomnieli o kobiecie, którą naprawdę kochali? Mój gniew przechodził wszelkie granice zdrowego rozsądku, gdyby nie fakt, ze Elena jest mi potrzebna do spłacenia długu u Klausa to już dawno skręciłabym kark tej małej podłej istocie. Zwykły człowiek lepszy ode mnie? Miałam ochotę namieszać trochę w życiu mieszkańców Mystic Fall’s. Teraz ulicami miasta spłynie krew. Uwaga kochani… suka wróciła, czas na rzeź.

Rok 2011, 15 Października, Mystic Fall’s

Co z tego, że tak cholernie się starałam? Chciałam równie mocno jak święta Elenka i jej bohaterowie pozbyć się Klausa. Co z tego? Skoro oni nawet nie umieją skorzystać z mojej pomocy. Dałam im bron, którą mogliby wykończyć pierwotnego, sprowadziłam do Fall’s samego Michaela, i co z tego? Najwyraźniej Damonowi odpowiada obecna sytuacja, ma Elenę tylko dla siebie. Stefan jest teraz sługą Klausa… o nie moi drodzy, wolę walczyć o Stefana z Eleną niż z pierwotnym. Nie pozwolę, by Klaus go zmienił, by zniszczył w nim to, co pokochałam ponad 150 lat temu. Jedyną rzeczą, która może zmienić moją marną, samolubną egzystencję, to moja piękna słabość do tej miłości, do uczucia, którym darzyłam obu Salvatorów. Pomimo tego, iż oni sądzą, że jak zwykle udawałam, okłamywałam ich i myślałam tylko o sobie, są w wielkim błędzie. To właśnie oni są moją największą wampirzą słabością, bo miłość jest największą słabością wampira. Pomogę im, po raz kolejny. Co z tego, ze wciąż jestem ich koszmarem, może jeszcze po prostu nie zdają sobie sprawy, że chcą o mnie śnić. Przygotuj się Klaus… tym razem trafiasz na kogoś, kto bardziej niż ty zna się na intrygach, oszustwach i podłych planach. Masz teraz szansę zmierzyć się z równym sobie. Panie i panowie…panna Pierce wróciła do gry, pamiętajcie nie ma żadnych zasad.


Okoliczności przemiany w wampira/uaktywnienia klątwy

Rok 1492. 16 Czerwca, Anglia.

- Katerino nie uciekaj, dobrze wiesz, że to Ci nie pomoże, prędzej czy później Cię odnajdę…
Usłyszałam za sobą głos Klausa, byłam przerażona. Moje serce biło jak oszalałe w ostatecznej próbie uratowania swojego życia. Jak mogłam być taka głupia i nie zauważyć tego, co chce ze mną zrobić Klaus. Byłam dla niego niczym, ostatnim elementem do przełamania klątwy. Uciekałam teraz w głąb lasu, nie wiedziałam, co tak na prawdę chce zrobić, dokąd mam pójść, on znajdzie mnie wszędzie. Był wampirem, rządną krwi bestią. Moja dłoń kurczowo zaciskała się na małym białym kamieniu. Kamień księżycowy. Rzecz, którą potrzebował Klaus, by dokonać obrzędu. Ukradłam mu go. Nie chciałam by kiedykolwiek ktoś przez to przechodził. Musiałam go schować, ukryć przed całym światem nie tylko tą małą drogocenną rzecz, ale również i siebie. Niebo było zasłonięte przez chmury, praktycznie nic nie widziałam. Nagle w oddali zobaczyłam mały domek, to była moje jedyna szansa na przetrwanie.
[…]
- Jestem Katerina, Katerina Petrova… proszę pomóż mi.
Błagałam ze łzami w oczach, stojąca w drzwiach młoda dziewczynę. Nie przypuszczałam w tedy, że jeśli przekroczę próg tego domu stanę się kimś zupełnie innym. Stanę się nocnym łowcą. Kobieta, której na imię było Rose była wampirem. Napoiła mnie własną krwią by mi pomóc, ja jednak tego nie doceniłam. Miałam dość takiego życia, wolałam po prostu umrzeć, wiec, gdy wampirzyca odeszła ode mnie by porozmawiać ze swoim przyjacielem Trevorem, ja popełniłam samobójstwo, wieszając się. W taki właśnie sposób stałam się tym, czym jestem teraz. Wampirzycą, z ukrytymi uczuciami, bez skrupułów zabijającą ludzi. Potrzebowałam tego. Chęć bycia kimś, kto rozdaje karty życia i śmierci we mnie wygrała i stałam się prawdziwym mordercą, potworem.

Rodzina:
ukochana zmarła matka-Clara Petrova
nie żyjący ojciec Vladimir , o którym nie warto wspominać
troje braci Borys, Iwan i Sasza oraz dwie siostry Anna i Sonia

Charakter: Boję się często nawet spojrzeć we własne odbicie w lustrze, martwię się, że kiedyś dopadną mnie wyrzuty sumienia za rzeczy, które zrobiłam. Jednak czy zimna, egoistyczna wampirzyca może czuć coś takiego jak wyrzuty sumienia? Raczej nie. Nie jestem miłym stworzeniem, które chciałbyś spotkać na spacerze czy w kawiarni... jestem niestety tą złą istotą, damskim wcieleniem diabła. Poszukuję przyjemności nie licząc się z innymi, jestem irytująca, zdradziecka ale zarazem pomysłowa i podstępna. Podobno niszczę innym życie i w tym jestem prawdziwą mistrzynią. Wyłączyłam uczucia dawno temu, ale jeden mężczyzna potrafił wzbudzić we mnie prawdziwe uczucia i choć miłość, uczciwość to dla mnie obce cechy, ten jeden raz ktoś potrafił mnie zmienić. A tak krótko łatwa charakterystyka... wszechobecna nienawiść, egoizm, odwaga, spryt, arogancja.

Zainteresowania: Uwielbiam dobrą zabawę, ale nie taką zwykłą na spokojnej dyskotece... nie, nie,nie, jestem wampirem dla mnie liczy się coś zupełnie innego. Prosta definicja zabawy- alkohol, duża ilość, dobre towarzystwo, bo wiadomo, że dwoje to tylko para za to troje to już impreza, brutalność oczywiście za tym idzie mała zabawa z pożywieniem. No ale powiedzmy sobie szczerze jestem przecież również kobietą... mam też bardziej uległe zainteresowania, takie jak podróże- uwielbiam Włochy, a w szczególności Wenecję. Uspokajam się także w towarzystwie dobrej muzyki, którą wręcz kocham... jestem częstym gościem na koncertach min. Bon Joviego pamiętam nawet kiedy The Rolling Stones byli jeszcze młodzi. To właśnie muzyka ma na mnie wielki wpływ dlatego postanowiłam nauczyć się grać na fortepianie, gitarze i perkusji. Poza tym taniec sprawia, że czuję się wolna... ale tak naprawdę moje ulubione zajęcie to mordowanie.

Nałogi:
- alkohol
- tytoń
- rh+
- zabawa nie koniecznie grzeczna


Ciekawostki:
- uwielbiam bawić się uczuciami innych, przez co niestety mam kłopoty
- mam dar uciekania, nigdy nic mi się nie stanie w końcu przez ponad 500 lat ukrywałam się przed Klausem
- nigdy nie miałam dobrych stosunków z blond siostrzyczką Klausa
- moim obecnym celem jest pomoc (tak wiem pomoc od Kath, dziwnie to brzmi) Salvatorom i reszcie w zabiciu Klausa.
- posiadam kilka egzemplarzy biżuterii, która chroni mnie przed słońcem, jednak moją ulubioną jest naszyjnik zrobiony przez wiedźmę Bennet.



III. Inne.


Motto: " If we cease to believe in love, why would we want to live ?"
[b]Ulubiona piosenka: Nirvana "Molly's Lips"
[b]Stosunek do innych grup:

- Pierwotni: Negatywny
- Hybrydy: Negatywny
- Ludzie: Neutralny
- Wilkołaki: Neutralny
- Wampiry: Pozytywny
- Czarownice: Pozytywny
- Łowcy: Negatywny



Przykładowy post: Mój wzrok padł na szyje młodego mężczyzny, który jak zahipnotyzowany stał w bezruchu oddychając spokojnie. Choć wyczuwał zapewne zbliżającą się śmierć, jednak moje wampirze sztuczki zadziałały na nim tak mocno, że biedny chłopak nie mógł się ruszyć z miejsca. Moje spojrzenie wciąż padało na sieć niebieskich nitek błądzących tuz pod skórą niewolnika. Przybliżyłam się do niego i ukazując swoje śnieżnobiałe kły wbiłam je prosto w szyję młodego mężczyzny. Poczułam jak jego ciepła krew spływa powoli prosto do mojego gardła zaspokajając pragnienie i kojąc wszystkie zmysły. Pożywianie się było dla mnie w pewnej części rytuałem, w tedy stawałam się tym czym jestem na prawdę, prawdziwym mordercą, niszczycielem życia i dzieckiem mroku. Muszę przyznać, że odpowiadało mi to, miałam całą wieczność wyłącznie dla mnie w zamian za zabijanie niewinnych. Chyba się już do tego przyzwyczaiłam. Gdy ciało mężczyzny opadło na ziemię wyssane do ostatnich kropli krwi przetarłam wierzchem dłoni usta i uśmiechnęłam się niczym pięciolatka. "Ach Kath, skończysz w piekle" pomyślałam zakładając na siebie jedwabny szlafrok. Wyszłam z sypialni schodząc po drewnianych. schodach na dół mojej skromnej posiadłości. Jednak coś mi tu nie pasowało i już po chwili wiedziałam co to jest.
-Damon Salvatore... cóż za niespodzianka, a już myślałam że będę mieć od Ciebie spokój... przyszedłeś przywitać nową sąsiadkę? No, bo jeżeli tak to jeśli nie przyniosłeś powitalnego jabłkowego ciasta będę musiała Cię wyprosić.
Powiedziałam z arogancją w swoim do bólu przesłodzonym głosie i oparłam się niedbale o framugę drzwi pomiędzy przedpokojem, a salonem. Moje czekoladowe tęczówki błądziły jak oszalałe po twarzy wampira próbując wyczytać z niej prawdziwy i zapewne jedyny powód jego odwiedzin.

***
Ostatnio zmieniony przez Katerina Petrova 2012-03-24, 21:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
   Podziel się na:  
Vivienne Nisson 
Administrator
Endless love.


Rasa: Wampir
Love:

Friends: Damon, Tirzah, Elena, Kath, Alexis.
Preferowana krew: Z woreczka
Orientacja: hetero
Dołączyła: 21 Mar 2012
Posty: 554
Wysłany: 2012-03-24, 21:11   
   Narracja: pierwszoosobowa


No i teraz akcept
Miłej gry. :D
 
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




czo.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style created by PiotreQ9 | - SITEMAP - mangi
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 14